| Dobry pies | | Drukuj | | Wyślij znajomemu |
|
Znalazłam się w gronie znanych polskich autorów takich jak: Renata Jabłońska, Rafał Grupiński, Adam Kaczanowski, Magdalena Kasprzak, Jarosław Klejnocki, Daniel Koziarski, Irena Matuszkiewicz, Iwona Menzel, Zofia Mossakowska, Olga Saska, Bartek Świderski. Wspólnym mianownikiem wszystkich historii są, jak tytuł wskazuje, psy i koty. Każdy kto ma do czynienia z czworonogami wie, że można o nich opowiadać w nieskończoność. Autorzy dzielą się takimi obserwacjami; czasem śmiesznymi, czasem wzruszającymi, czasem nieprawdopodobnymi. W niektórych opowiadaniach zwierzęta odgrywają rolę marginalną, w innych, przeciwnie, biorą czynny udział w akcji, a nawet występują w roli narratora. „Dobry pies” to podrzutek rasy Beagle, który trafił na wieś do starej kobiety. (fragment) Powolnym krokiem przez podwórze idzie Joszka. Tak na nią wołają od dziecka; Joszka. Naprawdę na imię jej Józka, ale Joszka brzmi równie dobrze, a może nawet lepiej. -Reks do nogi – woła, ale pies ignoruje wołanie. Nawet nie wystawia nosa z budy. Nigdy nie słucha. To znaczy słucha, ale z lekkim opóźnieniem, tak, że wygląda, jakby sam podejmował decyzje; zrobić to, co ktoś mu każe, czy też nie. Może jest leniwy albo ma coś ze słuchem, albo te spowolnione reakcje wynikają z czegoś innego, nie wiadomo. Joszce w każdym razie to nie przeszkadza. -Nie to nie. Sama pójdę. Jednak wystarczy, że odwróci się i odejdzie, a Reks wypełza zza szopy. A gdy Joszka jest w połowie drogi, rusza w ślad za nią. Powoli, leniwie, jakby trochę niechętnie, ale ostatecznie dogania ją i wpycha mokry nos w jej dłoń. Jakaś dostojność jest w tym geście. Nie przeprosiny, nie podporządkowanie, ale właśnie dostojność. Nie zatrzymując się Joszka tarmosi go za uszy. -Dobry pies. -Joszka! – słyszy swoje imię, ale nie ogląda się. Tak jak przed chwilą Reks, tak teraz ona udaje, że wołanie zza płotu do niej nie dotarło. Nie ma ochoty na zatrzymywanie się i rozmowę z sąsiadem. Spieszy jej się. Tak jak poprzednio Reks, tak teraz Julian dogonił ją i wepchnął kościstą dłoń pod jej ramię. Joszka ma chęć warknąć, ale wie, że to na nic. I tak będzie się za nią wlókł i spowalniał krok. Lepiej od razu stanąć i wysłuchać, o co mu chodzi. -Joszka, bądź tak dobra i przynieś mi ze sklepu piwo. Noga mnie boli i nie chce mi się wlec taki kawał. A mnie to niby się chce? – myśli Joszka, ale nie mówi tego na głos. Wprost przeciwnie; przywołuje na twarz pełen współczucia uśmiech, jakby ją cokolwiek obchodziła sparszywiała noga starego dziadygi. On jej uśmiech traktuje jak przyzwolenie i sięga do kieszeni po garść drobniaków. Joszka spogląda na pieniądze, które ułożył na otwartej dłoni i wie, że znów brakuje dwudziestu groszy. Nie musi nawet liczyć. Zna Juliana na wylot i wie, że znowu spróbuje ją oszukać. Straszny z niego sknera i głupek. Chce czegoś, ale pieniędzy zawsze daje za mało. Sklepowa bez tej dwudziestki piwa nie da i Joszka będzie musiała dołożyć ze swoich. I taki to interes. Nie dosyć, że przydźwiga dodatkową butelkę, to jeszcze na tym straci. A jak się upomni, to Julian się wścieknie, wyprze i Boga na świadka wezwie, że dobrze dał i to ona pieniądze po drodze zgubiła. I wyjdzie na to, że to jej wina. Reks dotknął mokrym nosem jej nogi i to jego dotknięcie sprawiło, że nabrała odwagi. -Za mało – mówi. -Jak to za mało? Tyle zawsze ci daję i wystarcza, a teraz raptem za mało? -Za mało – powtarza. – Piwo kosztuje trzy czterdzieści, a nie trzy dwadzieścia. Jeszcze dwadzieścia groszy. -Dwadzieścia groszy! A skąd ja ci wezmę dwadzieścia groszy, co to ja jestem bankier jaki, żebym miał na zbyciu dwadzieścia groszy? -Wiesz co? Idź ty lepiej sam po to piwo! -Jak to sam? Noga mnie boli. Ciebie proszę, jak kogo dobrego, a ty co? Za wielka pani, żeby piwo staremu człowiekowi przynieść? -Ja też jestem stara. -Ale zdrowa. I w podzięce Bogu za to zdrowie mogłabyś od czasu do czasu dobry uczynek spełnić. -Noszenie piwa choremu człowiekowi to jest zły uczynek. -Zły? Co ty kobieto wygadujesz. To już mi się piwa napić już nie należy? Bo co? Bo stary jestem? Bo chory? Bo umierać pora! Wszyscy chcieliby, żebym już zdechł! A ja nie mam zamiaru przyjemności nikomu robić! |
| Dla dzieci |
| 365 bajek na dobranoc |
| Korniszonek |
| Dla młodzieży |
| Będę u Klary |
| Muchy w butelce |
| O melba! |
| Stan podgorączkowy |
| Dla dorosłych |
| Coś za coś |
| Opowieść z perłą w tle |
| Bajki dla dorosłych |
| Opowiadania |
| Dobry pies |
| Dzień jak co dzień |
| I takie rzeczy się zdarzają |
| Tunel |
| Wielki Traf |
| Artykuły |
| Moja Łódź - Luwr i okolice |