Korniszonek to rezolutny siedmiolatek, który chciałby jak najdłużej pozostać Jacusiem, Jacuniem, Niuniusiem, Dziubdziusiem, Lalunią Mamuni. Niestety, jako siedmiolatk musi iść do szkoły i to właśnie szkoła staje się jego życiowym problemem. Ale problemy służą do tego, by sobie z nimi radzić. Jak Korniszonek poradzi sobie z nauką? Chciałby osiągnąć rzecz niemożliwą – uczyć się, nie ucząc. Szkoła sama w sobie nie jest taka zła, gdy traktuje się ją, jako plac zabaw; na korytarzu można rozegrać ligę mistrzów, można zostać bohaterem łapiąc złodzieja. Gorzej z nauką. Bo jak można nauczyć się tych wszystkich powykręcanych literek? I po co w ogóle tracić na nie czas, skoro wokół dzieje się tyle dużo ciekawszych rzeczy. „Tylko jeden Mamlas przychodzi do szkoły, żeby uczyć się tych zawijasków. Dla niego ciekawe rzeczy to wyrazy na „ó”, uwierzycie? Dla pozostałych chłopaków najciekawsze są przerwy. Jak dzwoni dzwonek, to zaraz lecą się bić. I tak, prawdę mówiąc, tylko to jest fajne w szkole. A potem wszyscy oszukują, żeby pani nie zorientowała się, czyja była wina. Im który lepiej kłamie, tym ma mniej uwag w dzienniczku i większe poważanie wśród chłopaków. Szkoda, że pani coraz rzadziej daje się nabierać. Cokolwiek się dzieje, zaraz patrzy na mnie. I na ogół ma rację”. Tak właśnie wygląda szkoła w oczach Korniszonka. Ale spryciarz i z nauką sobie jakoś radzi: „Z liczeniem też sobie z Wojtusiem radzimy. Muszę tylko poczekać, aż mój brat zabierze się za swoje lekcje. Otwieram wtedy ćwiczeniówkę i pytam z wątpliwością w głosie: -5 dodać 5 to 9, prawda? -10, ty ośle – mówi Wojtek, a ja szybciutko wpisuję liczbę w odpowiednie miejsce. Nie będę przecież sprawdzał. Wojtek uczy się już tyle lat, to chyba wie, co mówi”. Korniszonek uporczywie poszukuje sposobu na zdobycie wiedzy. A jest chłopak pomysłowy jeśli chodzi o wyszukiwanie owych sposobów. Niestety, wszystkie są zawodne. Nawet pożyczony potajemnie od brata długopis, mający przynosić piątki, też nie zdał egzaminu. I wtedy z pomocą przychodzi mały czarodziej Mietek. On jest jedyną nadzieją dla Jacka. Korniszonek chce wierzyć, że za pomocą czarów zdobędzie wiedzę i stanie się najlepszym uczniem w klasie. Ale to wcale nie jest takie proste, bo Mietek nie jest jeszcze prawdziwym czarodziejem. Choć mówi, że ma 700 lat, to tak naprawdę jest w wieku Jacka, bo tam, skąd pochodzi, planeta obraca się 100 razy szybciej niż Ziemia. Przygody Korniszonka już od kilku lat cieszą zarówno dzieci, jak i dorosłych. Kto jeszcze nie czytał, zapraszam. Obiecuję dużo zabawy. |