| Bezpieczna bajka | | Drukuj | | Wyślij znajomemu |
|
Bezpieczna bajka Bąkiewicz Grażyna, Jędrzejewska-Wróbel Roksana, Ostrowicka Beata i inni Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA Format: 17.0x22.0cm Ilość stron: 246 Oprawa: Twarda „Bezpieczna bajka” zawiera bajki terapeutyczne znanych polskich pisarek na tematy takie jak: spotkanie z nieznajomym, znaleziony (niebezpieczny) przedmiot, zgubienie się, bezpieczeństwo w wodzie, wirtualny świat, samodzielność, bezpieczeństwo w domu, korzystanie z numerów alarmowych, uzależnienie i inne. Książka skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, a także do rodziców i opiekunów. Bajkom towarzyszą wskazówki psychologa, które dla rodziców mogą być inspiracją do rozmowy, zabawy czy przede wszystkim wspólnego zastanowienia się nad prezentowanymi tematami. Dodatkowo bajkę poprzedzają wywiady z ekspertami. Do projektu Nasza Księgarnia zaprosiła osoby, które dobrze orientują się w poruszanych tematach albo dzięki wykonywanej pracy, albo osobistym doświadczeniom. Wśród ekspertów znaleźli się między innymi: Mateusz Kusznierewicz, Jasiek Mela, Małgorzata Ohme, Małgorzata Ostrowska-Królikowska, Beata Pawlikowska, Piotr Pawłowski, Mariusz Sokołowski, Jakub Śpiewak. „Bezpieczna bajka” to antologia pięknych i mądrych bajek dla dzieci, poradnik dla rodziców, a przede wszystkim świetny sposób na wspólne spędzenie czasu! Moja bajka w tym zbiorze to – „Jacek, mucha i trzy smoki”. Jacka, który został w domu sam, bardzo interesuje gaz, woda i prąd. Ma zamiar zrobić kilka eksperymentów. Na szczęście jego uwagę przyciąga mucha. Opowiada mu o trzech smokach – Wodoleju, Prądokopie i Gazobuchu. To straszne smoki. Sprawdźcie, czego Jacek od nich się nauczył! Jacek, mucha i trzy smoki.(fragment)W środku miasta stoi wieżowiec. Prawdziwy z niego drapacz chmur. Na samej górze, prawie w chmurach, mieszka Jacek. Z jego okna inne domy wyglądają jak klocki, samochody jak zabawki, a ludzie jak krasnoludki. Gdy Jackowi nie chce się bawić, przykleja nos do szyby i przygląda się światu. Do pokoju Jacka nagle wpada mama. - Jacusiu, ubieraj się, dzwoniła babcia. Musimy do niej iść, bo słabo się poczuła. Ale Jacek dopiero przyszedł ze szkoły i nie chce mu się nigdzie wychodzić. -Idź, mamo, beze mnie, będzie szybciej. -Ale to oznacza, że zostaniesz sam... -Przecież to nie problem! – Jacek oburzył się, bo lubił, gdy nie było obok niego nikogo z dorosłych. Mógł wtedy robić, co chce, na przykład wleźć na taboret i ściągnąć z półki kryształową szkatułeczkę, w której mama trzyma przeróżne drobiazgi. -Wszystko będzie dobrze. – zapewnił. Mama nie jest tego do końca pewna. Chociaż… Jacek rzeczywiście jest już duży, a babcia mieszka blisko, tuż za rogiem. Kilka chwil, tylko tyle potrzeba, by zjechać windą na dół, pobiec do domu babci, zobaczyć, co się dzieje i wrócić szybko na górę. Mama trochę się jednak waha. -Mamo, nie martw się. Tylko pomóż babci i wracaj szybko. -No, dobrze, ale nie dotykaj pieca, ani gniazdek elektrycznych, niczego nie włączaj i nie otwieraj okna – mama wyliczyła wszystkie niebezpieczeństwa, jakie czyhają na małego chłopca pozostawionego bez opieki. -Dobrze, dobrze, przecież wiem. Słyszałem to już sto razy. Lepiej idź, bo przecież babcia czeka. Ten argument przeważył i mama podjęła trudną decyzję. -W porządku. Tylko pamiętaj, bardzo cię kocham i nie chciałabym, aby stało się coś złego. Wreszcie zamknęły się drzwi i Jacek został sam. Jeszcze chwilę nadsłuchiwał, a gdy na dole stuknęła winda, odetchnął: -Uff, nareszcie! Miał wreszcie trochę czasu dla siebie. Już dawno planował zrobić kilka naukowych eksperymentów. Chciał sprawdzić, czy szkatułeczka przecieka, gdy nalać do niej wody. Oczywiście, gdyby tylko poprosił, mama pozwoliłaby mu zrobić to doświadczenie. Pewnie nawet ułatwiłaby sprawę i od razu powiedziała, jaki będzie wynik. Tego właśnie Jacek nie chciał. Wolał przekonać się sam. Wszedł na stołek i zdjął z półki szkatułeczkę. Starał się bardzo, by jej nie upuścić. Udało się. Drobiazgi wysypał na parapet, a przy okazji zerknął za okno, by sprawdzić, jak daleko jest mama. Skręcała właśnie za róg kamienicy naprzeciwko. Dalej za kamienicą w domku jednorodzinnym mieszkała babcia Jacka. Za kamienicą była też szkoła. Jacek lubi do niej chodzić. Dowiaduje się tam wielu ciekawych rzeczy. Choć wciąż jest mu mało. Tyle jeszcze chciałby wiedzieć. Na przykład, co to jest prąd i skąd się bierze? Co to znaczy, że płynie? Czy jest podobny do wody? A co sprawia, że woda dociera do ostatniego piętra? I dlaczego gaz płonie, gdy dotknąć do niego zapałkę? To tylko niektóre z pytań, jakie Jacek ciągle zadaje mamie i tacie. Ich odpowiedzi nie zawsze go zadowalają. Rodzice starają się, jak mogą, ale chyba nie wszystko wiedzą. Dlatego Jacek woli sprawdzić sam. No to, do dzieła! Najpierw odkręcił kran i nalał do szkatułeczki wody. Okazało się, że nie przecieka. Ale co się stanie, gdy będzie mocno podgrzana? Jacek podszedł do pieca i zaczął kręcić pokrętłami, trochę w prawo, trochę w lewo. Coś zasyczało. To pewnie gaz. Teraz trzeba go zapalić. Jacek nieraz widział, jak robi to mama. Wystarczy tylko pstryknąć zapalnikiem. Pstryk, pstryk, pstryk. Nagle – brzdęk! Coś uderzyło w okno. Jacek odwrócił się trochę przestraszony, ale po chwili odetchnął z ulgą. To tylko mucha. Latała po tamtej stronie i co rusz obijała się o szybę, jakby chciała dostać się do mieszkania. Pewnie myśli, że szkło jest przenikalne. Niemądra mucha! Jacek wzruszył ramionami na taki brak rozumu i już miał wznowić próby zapalenia gazu, gdy nagle zobaczył nadlatującego ptaka i zrozumiał, o co chodziło musze. Usiłowała umknąć ptakowi, który na nią polował. Jacek sam nie wiedział dlaczego, ale żal mu się zrobiło muchy. Podszedł do okna, stuknął w szybę i odstraszył ptaka. -A sio! Napastnik odleciał, a Jacek mógł nareszcie wrócić do swoich doświadczeń. Miał ich jeszcze sporo do przeprowadzenia. Skoro włączenie gazu i podgrzanie wody nie powiodło się, postanowił spróbować z gniazdkiem elektrycznym. Są w nim dwie dziurki, które aż się proszą, by nalać do nich wody. Ciekawe, czy woda wyleci z powrotem, czy przyłączy się do prądu i popłynie razem z nim? Jacek już naszykował lejek, ale akurat ten moment wybrała sobie mucha, by znów zastukać w szybę. Okazało się, że ptak wrócił. -Przez was żaden eksperyment mi się nie powiedzie, bo cały czas mi przeszkadzacie – westchnął Jacek. Nie pozostawało nic innego, jak wpuścić muchę do środka. Co prawda nie wolno otwierać okna i Jacek nigdy tego nie robił, ale teraz zaistniała wyjątkowa okoliczność. Chodziło o święty spokój, bo przez to pukanie w szybę, nie mógł się skupić na naukowej pracy. Westchnął ciężko i wdrapał się na stołek. Nacisnął klamkę, a ledwo okno się uchyliło, mucha wpadła do środka. Ale ptak niespodziewanie ruszył za nią. -Co to, to nie! – wrzasnął Jacek i machnął ręką, aby odpędzić zbója. Zapomniał, że ciągle trzyma w dłoni szkatułeczkę, a ona wyślizgnęła mu się i poleciała w ślad za ptakiem. -Dzięki – sapnęła mucha, ale Jacek nie zwrócił na jej podziękowanie najmniejszej uwagi, bo z przerażeniem patrzył, jak szkatułeczka szybuje w powietrzu, a potem leci w dół. Jakiś czas później rozległ się daleki brzdęk roztrzaskującego się szkła. -I co ja teraz powiem mamie? - Jacek omal się nie popłakał. -Powiesz, że ją upuściłeś, gdy odganiałeś potwora polującego na muchę – poradziła mucha, ale Jacek nie słuchał. Otworzył szerzej okno, by sprawdzić, co się stało z pudełkiem i wtedy po raz trzeci usłyszał czyjś głos: -Nie przejmuj się tak. Mamie trochę będzie żal, ale przeboleje stratę. Gorzej, jak i ty wylecisz. Dopiero w tym momencie Jacek zorientował się, że ktoś do niego cały czas gada. Spojrzał za siebie, żeby sprawdzić, kto to. Poza nim i muchą nikogo w mieszkaniu nie było. Niemożliwe, żeby to ona gadała. Tymczasem mucha przefrunęła do kuchni i przysiadła się do okruszka chleba na stole. -Ależ jestem głodna! Wyciągnęła z kieszeni nóż i widelec, i zabrała się do jedzenia. Przez chwilę słychać było, jak mlaszcze. Jacek przyglądał się temu z niedowierzaniem. Nie bardzo wiedział, jak się zachować, szczególnie w chwili, gdy mucha niezbyt ładnie beknęła. A ona widząc wzrok Jacka, zawstydziła się i aby to ukryć, zawołała: -Wszystko widziałam! Jacek oniemiał. -Co widziałaś? -Gaz, prąd i woda. Widziałam twoje doświadczenia. Użyła tonu, jakim zwykle mówi mama, gdy przyłapie go na robieniu czegoś niedozwolonego. Jacek trochę się speszył, ale nie zamierzał tłumaczyć się komuś tak małemu jak mucha. Wzruszył więc ramionami i burknął: -I tak nie rozumiesz tego, co robiłem. Tak naprawdę nie chciał być niegrzeczny. Mógłby nawet porozmawiać o swoich eksperymentach, ale mówienie o nich z muchą, wydawało się dziwne. -Rozumiem, rozumiem. I więcej na ten temat wiem niż ty. -Akurat! – wykrzyknął Jacek. -A tak! Swego czasu byłam nauczycielką i słynęłam z tego, że doskonale nauczam. Jeśli chcesz, mogę i tobie udzielić kilku lekcji. -Co ty pleciesz? – Jacek roześmiał się. -Przecież nie ma takich nauczycieli. To znaczy takich, co wyglądają jak muchy. -A założysz się? Jacek nie chciał się zakładać. Bardzo możliwe, że są tacy, tylko on o tym jeszcze nie wie. W końcu świat jest pełen niezrozumiałych rzeczy. -Kogo na przykład uczyłaś? – spytał, żeby ją sprawdzić. |
| Dla dzieci |
| 365 bajek na dobranoc |
| Korniszonek |
| Dla młodzieży |
| Będę u Klary |
| Muchy w butelce |
| O melba! |
| Stan podgorączkowy |
| Dla dorosłych |
| Coś za coś |
| Opowieść z perłą w tle |
| Bajki dla dorosłych |
| Opowiadania |
| Dobry pies |
| Dzień jak co dzień |
| I takie rzeczy się zdarzają |
| Tunel |
| Wielki Traf |
| Artykuły |
| Moja Łódź - Luwr i okolice |